Najczęstsze błędy w odchudzaniu

Zbliża się czas postanowień noworocznych, wśród których na pewno znajdzie się zrzucenie kilku kilogramów. Jednym nie jest to zupełnie potrzebne, inni powinni zrzucić spoty nadbagaż już z troski o własne zdrowie. Z postanowieniami jednak naprawdę różnie bywa i dobrze wszyscy wiemy, jak ogromny procent kończy się tylko na planach. Gdyby tak nie było, to z każdym kolejnym rokiem liczba osób odchudzających się zdecydowanie malałaby.

Winą za niepowodzenie postanowień noworocznych bardzo często można obciążyć słabą wolę, czasem niemożliwe do osiągnięcia postawione przed sobą cele. W przypadku odchudzania bardzo często mamy także do czynienia z szeregiem powtarzanych przez naprawdę wiele osób błędów, które skutecznie zniszczą każdą silną wolę i dobre chęci. Powtarzanie tych samych, naprawdę bardzo poważnych błędów nie tylko sprawi, że kilogramy nie znikną, ale czasem wręcz spowoduje pojawienie się kolejnych, z którymi przyjdzie walczyć w następnym roku.

Do najczęściej powtarzanych w trakcie odchudzania błędów zatem zaliczamy:

  1. Wszelkiej maści diety-cud. Niestety, ale trzy dni jedzenia jajek to nie super szybka, ekspresowa metoda na pozbycie się nagromadzonych przez wiele miesięcy, jeśli nie lat kilogramów. To samo tyczy się trzech, czterech, pięciu dni jedzenia czegokolwiek innego, czy to jogurtów, czy owoców. Wszelkie diety-cud są do siebie bardzo podobne: cechują się bardzo niską kalorycznością, opierają się na spożywaniu jednej grupy produktów (dlatego nazywamy je często monodietami), obiecują spektakularne efekty w bardzo szybkim czasie. Łączy je jeszcze jedno: nie działają. Taka „dieta” to nic innego jak rygorystyczne obniżenie kaloryczności, pozbawienie się wszelkich składników odżywczych, oczyszczenie jelit, pozbycie się nadmiaru wody, co w konsekwencji może faktycznie po ekstremalnie krótkim czasie dać duży spadek wagi. Jest on jednak chwilowy, ponieważ w momencie powrotu do normalnego żywienia utracone kilogramy wracają i to często podwójnie, potrójnie… Diety-cud nie działają, jeśli faktycznie chcemy schudnąć zdrowo i trwale.

  2. Wykluczenie tłuszczy z diety. Jest to błąd kardynalny, który zwłaszcza u młodych dziewcząt w okresie dojrzewania może mieć katastrofalne skutki. Zupełnie niesłusznie nazywa się czasem tłuszcz głównym sprawcą otyłości. To nadmiar kalorii i brak kuchu powoduje tycie, nie sam tłuszcz. Jeśli nie będzie go w diecie, to najpierw zaczną wypadać włosy, łamać się paznokcie. Pogorszy się stan skóry, stanie się sucha i szorstka. I żadne balsamy nie pomogą tak, jak i kilka łyżek zdrowego oleju dziennie. Dojdzie także do pogorszenia się pamięci, popsucia się wzroku. Bardzo często dieta niskotłuszczowa prowadzi do rozregulowania gospodarki hormonalnej, co u wspominanych dziewcząt kończy się zanikiem miesiączki.

  3. Zastąpienie „normalnego” jedzenia produktami light, sugar free itd. Okazuje się niestety, że ani jedne, ani drugie nie są zbyt zdrowe. Produkty bez tłuszczu są zwyczajnie niesmaczne, a to wbrew pozorom na diecie jest niewskazane. Bardzo często ponadto zwykły cukier jest zastępowany syropem glukozowo-fruktozowym, który od tradycyjnego cukru jest o wiele gorszy. Lepiej zatem jeść dokładnie te same produkty, co dotychczas, tyle że w mniejszych ilościach. Będzie i zdrowiej, i przyjemniej.

  4. Kolacja do godziny 18, a potem głodzenie się. Takie rozwiązanie sprawdzi się u osób, które chodzą spać maksymalnie o 21. Pozostali będą siedzieli głodni, aż w końcu przed samym snem zjedzą cokolwiek, byleby nie myśleć już o jedzeniu. Łatwo wyliczyć, że ktoś chodzący spać o 2 w nocy musiałby przez 8 godzin być aktywny zupełnie bez posiłku. Kolacja powinna być około 2,5-3 godzin przed snem. Może być nawet o 22. Niech będzie lekkostrawna, ale musi być w ogóle.

  5. Codzienne ważenie się i w ogóle zwracanie największej uwagi na wagę. Tymczasem waga nie jest zbyt dobrym wskaźnikiem skuteczności diety. Wszelkie zastoje mogą działać bardzo demotywująco, a bardzo często są one spowodowane zupełnie innymi czynnikami niż samo jedzenie. Zwłaszcza u kobiet chwilowy zastój wagi przy normalnie prowadzonej diecie może oznaczać raczej zbliżającą się miesiączkę niż błędy w żywieniu.

  6. Nieograniczone spożywanie owoców i soków owocowych. Wydaje się wielu osobom, że jabłka i banany można spożywać zupełnie bez ograniczeń o każdej porze dnia i nocy. Jest to bardzo duży błąd. Owoce bowiem to nie tylko kalorie, ale również potężna dawka cukrów prostych. Dietetycy zalecają, aby spożywać je raczej do południa. Później nasz organizm może mieć problem z ich strawieniem. Regularne jedzenie owoców na noc może skutkować natomiast powstaniem oponki.

  7. Wykluczenie z diety ziemniaków. Utarło się, że ziemniaki tuczą, są niezdrowe i jeść ich nie wolno. A przecież ugotowany ziemniak ma około 60 kcal w 100 g. To naprawdę bardzo mało. O wiele mniej niż mają niektóre owoce jak choćby banany. Tuczące są dodatki do ziemniaków, takie jak sosy czy zasmażki. Same ziemniaki to przecież warzywa: sycące i zdrowe.

  8. Ekstremalne obniżenie kaloryczności. Diety 1000 czy 1200 kcal są przede wszystkim bardzo niezdrowe. Nie ma takiej możliwości, aby w tym limicie zmieścić wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Nie da się zatem na takiej diecie normalnie funkcjonować. Owszem, da się żyć i niestety wiele kobiet w ten sposób się odchudza. Przykre konsekwencje tego wychodzą jednak dopiero po czasie. Organizm zacznie magazynować tłuszcz. Nagle kilogramy przestaną spadać. Zaczną natomiast wypadać włosy. Metabolizm całkowicie zwariuje i każdy posiłek zacznie odkładać. Wówczas właśnie mówi się o „tyciu z powietrza”. Długotrwałe obniżenie kaloryczności prowadzi do destrukcji i naprawdę nie jest zdrowe. Nie jest także skuteczne i nie jest polecane dla osób faktycznie chcących schudnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.