Co złego jest w słodyczach?

Od początku tego roku szkolnego zakazano w sklepikach szkolnych sprzedaży większości słodyczy i ogólnie niezdrowej żywności. Nasze dzieci nie znajdą już zatem batonów czekoladowych, chipsów czy słodkich napojów. Zamiast tego będą mogły natomiast zjeść batoniki zbożowe czy zdrowe kanapki.

Zarządzenie to wywołało mieszane uczucia w społeczeństwie. Przeciwnicy mówią otwarcie, że po pierwsze nikt nie może nam i naszym dzieciom niczego nie zakazywać, a po drugie, że dzieci i tak mogą sobie kupić słodycze gdziekolwiek indziej, choćby po drodze do szkoły. Jest jednak także bardzo wielu zwolenników tego nakazu. Dla nich szkoła powinna być również miejsce edukacji. W końcu tu nasze dzieci spędzają bardzo dużą część swojego czasu, tu także są wychowywane, więc powinny być też uczone o dobrych nawykach żywieniowych. Nie od dziś wiadomo przecież, że większość dzieci za kieszonkowe woli sobie kupić kilka batoników niż jabłko czy banana. Skądś w końcu biorą się te jeszcze małe, ale już otyłe dzieci. Bez wątpienia jest to temat-rzeka. Przypomnijmy jednak, że te niepozorne słodycze to dla naszych dzieci naprawdę nic zdrowego, nic pożytecznego, a raczej coś, co może przynieść straszne konsekwencje dla ich zdrowia.

Słodycze wyglądają zawsze bardzo kusząco. Batonik suto oblany czekoladą przyciągnie spojrzenie każdego dziecka. Rodzic jednak powinien stać na straży zdrowia i rozsądku.

Taki zwykły czekoladowy batonik to zwyczajnie „puste kalorie”. Wbrew pozorom nie oznacza to, że są pozbawione kalorii w ogóle- okazuje się bowiem, że wiele osób tak właśnie myśli! Produkty, o których mówimy, że mają „puste kalorie” wyróżniają się właśnie bardzo dużą kalorycznością. Pochodzi ona jednak nie z mikro i makroskładników, substancji odżywczych czy błonnika, ale praktycznie z samych tłuszczu i prostych cukrów. A zatem takie produkty nie wspomagają pracy naszego organizmu, nie dostarczają mu niezbędnych witamin, a jedynie szkodliwe składniki, z trawieniem których nasz organizm będzie miał duże kłopoty i które odłożą się jedynie w postaci oponki na brzuchu.

Jeden batonik czekoladowy może zawierać nawet 400 kalorii. To tyle, ile zwykły obiad złożony z porcji ziemniaków, mięsa i sałatki bądź surówki warzywnej. Z obiadu weźmiemy do naszego organizmu wszystko, co najlepsze: błonnik, witaminy, białko. Z batona natomiast nie otrzymamy zupełnie nic, jedynie tłuszcz i cukier, i dodatkowe kilogramy.

Skład takich batoników uwielbianych przez nasze dzieci pozostawia także wiele do życzenia. Żaden z głównych składników słodyczy nie wpływa w korzystny sposób na nasz organizm, a tym bardziej na organizm dziecka.

Przede wszystkim we wszelkich słodyczach znajdziemy tłuszcze utwardzone. Bardzo często jest to utwardzony olej palmowy, który podejrzewa się o działanie rakotwórcze! Tłuszcze utwardzone podnoszą poziom tzw. złego cholesterolu i trójglicerydów we krwi. To one są w głównej mierze odpowiedzialne za rozwój miażdżycy, nadciśnienia. Według naukowców nawet słonina czy smalec są znacznie zdrowsze od utwardzonych tłuszczy roślinnych, jakie spotykamy powszechnie w słodyczach. Tłuszcze utwardzone są korzystne tylko dla producentów żywności. Przez długi czas pozostają przydatne do spożycia, nie psują się i są tanie. Te czynniki są ważne dla producentów, nie nasze zdrowie.

Kolejny niezbędny składnik do produkcji słodyczy to oczywiście cukier. I zwykle jest to rafinowany, czyli wysoko przetworzony cukier, który także nie przynosi nam nic dobrego, a jedynie producentom. Taki cukier nadaje słodyczom po prostu bardzo słodki smak. Jednocześnie potrafi obniżać odporność i powodować spadek witaminy B1. Jego nadmiar powoduje nadwagę, cukrzycę i próchnicę. Ponadto może także przyczynić się do powstawania ubytków wapnia w organizmie, co jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci.

Żaden producent słodyczy nie jest w stanie ich wyprodukować bez dodatku wszelkich konserwantów i wzmacniaczy smaku. Nie bez powodu zresztą. Bez konkretnej domieszki chemii raczej nikt nawet za darmo nie chciałby spróbować tej obrzydliwej mieszanki jakiś podejrzanych tłuszczów i cukrów. Konserwanty są zatem niezbędne, aby produkt mógł długo leżeć na półce sklepowej, a wzmacniacze, aby ktokolwiek chciał po nie sięgnąć. Niezwykle niebezpieczny jest benzoesan sodu, który stosowany w nadmiarze może powodować u dzieci nadpobudliwość. Większość konserwantów, w tym także i ten ma działanie rakotwórcze. Skutki uboczne dotyczą oczywiście sytuacji, kiedy produkty tego typu są spożywane regularnie, codziennie. A niestety tak właśnie jest w przypadku dzieci samowolnie rozporządzających swoim budżetem.

Czy na pewno tego chcemy dla dzieci? Raka, migren, bólów głowy, osłabienia, zaburzeń wzrostu, osłabionej odporności, otyłości, cukrzycy? Chorób na wiele lat? Chorób, za które my, dorośli jesteśmy tak naprawdę odpowiedzialni? Dziecko nie jest w stanie samodzielnie odczytać i zinterpretować etykiety danego batonika. Za to odpowiadają właśnie dorośli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.