Co kryje się w wyrobach mięsnych

Produkty mięsne są stałym bywalcem polskich stołów. Wędliny, kiełbasy, mięsa- to nieodłączny element polskiej kuchni. Szkoda jedynie, że jednocześnie tak wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak naprawdę kryje się w opakowaniu parówek czy szynki. Ci, którzy mieli okazję spróbować wędlin „od chłopa”, czyli robionych naturalnymi metodami bez polepszaczy i sztucznych konserwantów już nie tak chętnie sięgają po produkty dostępne w marketach. Podobno tylko 30 procent Polaków czyta etykiety produktów spożywczych. A szkoda, bo po przeczytaniu niejednej etykiety mogłoby się okazać, że niewiele jest prawdziwego mięsa w kiełbasie.

Co zatem znajdziemy:

Parówki z indyka, skład: mięso z indyka 70,2%, woda, tłuszcz drobiowy, skrobia ziemniaczana, kasza manna, sól, regulator kwasowości: mleczan potasu, octan potasu, białko sojowe, przyprawy i ich ekstrakty, aromaty, stabilizatory: E450, E451, przeciwutleniacz izoaskorbinian sodu, substancja konserwująca azotyn sodu.

Kiełbasa zwyczajna, skład: skórki wieprzowe, woda, mięso z kurczaka 16%, mięso z indyka 5%, mąka ziemniaczana, tłuszcz wieprzowy, białko sojowe, sól, błonnik pszenny, stabilizatory E450, E451, E452, E331, E325, przyprawy i ich aromaty, wzmacniacz smaku E621, przeciwutleniacze E300, E316, E330, substancja konserwująca E250, barwnik E120.

Taki skład i podobny maja produkty dostępne w marketach, często w promocji, a zatem bardzo tanie, przez co chętnie kupowane. Trzeba przyznać, że skład kiełbasy jest dość makabryczny i samo jego czytanie powoduje nieprzyjemne odruchy. Warto wiedzieć też, że nie wszystkie E są złe. E 300 w kiełbasie to witamina C, ale już E621 to nic innego jak glutaminian sodu. Przerażać może także rodzaj tego „mięsa” w powyższej kiełbasie. Skórki wieprzowe nie brzmią przecież zbyt apetycznie.

O wszystkich E można poczytać TUTAJ.

Kiedyś 1 kg wędliny robiło się z 1,5 kg mięsa. Teraz niestety rzadko tak bogate wyroby znajdziemy. Producenci kierują się przede wszystkim kosztami produkcji. Dzięki osiągnięciom nowoczesnych technologii mają możliwość dużo tańszej produkcji swoich wyrobów, co przekłada się w prostej linii na ich zyski. A nie ukrywajmy, firmom chodzi o pieniądze, a nie o zdrowie konsumenta.

Producenci znają sposoby na powiększenie masy mięsa, poprawienie jego smaku i zapachu. Najlepszą metodą jest nastrzykiwanie. Wypełnia się mięso solanką, która zwiększa masę nawet o kilkadziesiąt procent. Jest ona równomiernie rozprowadzana po całym kawałku. Dzięki temu konsument otrzymuje ogromnego, ciężkiego kurczaka. Szkoda jedynie, że ten zakupiony kurczak jest tylko na pozór czystym mięsem. Tak naprawdę został wypełniony solanką, w skład której wchodzi oczywiście woda, ale także azotyny, polifosforany czy sól. Łatwo się domyślić, że taka zabójcza mieszanka skutecznie pozbawia mięso smaku. Z tego właśnie powodu producent zmuszony jest do jego poprawienia, czyli dodania przypraw, jak również wszędobylskiego glutaminianu sodu. Choć już nie wygląda to dobrze, to jeszcze nie koniec. Do takiego mięsa należy dodać także substancję wiążącą, dzięki której dany kurczak nie rozleci się na skutek ogromnej ilości wody. Taką substancją jest błonnik, skrobia, białko sojowe czy też kasza manna. Dopiero teraz mamy w pełni prawdziwą kiełbasę marketową. Jest tania, ale na pewno nie jest zdrowa.

 

Konserwanty i substancje syntetyczne to nie jedyne zło, jakie możemy w wyrobach mięsnych spotkać. Wszyscy, a na pewno większość, słyszeli na pewno o MOM. Mięso oddzielone mechanicznie to powszechny składnik tanich produktów mięsnych. Jest to rozdrobniona, odkostniona masa mięsno-tłuszczowa otrzymana ze zwierzęcych elementów. Tak dosłownie MOM to łapki, ścięgna, skórki, pazurki, chrząstki i tłuszcz, czyli wszystko to, co przeleci przez sito. Potem to zostanie zmielone i z takiego produktu otrzymujemy np. parówki dla dzieci. MOM jest kilkakrotnie tańszy od mięsa, dlatego producenci go uwielbiają. Taka rozdrobniona masa jest jednak wyjątkowa nietrwała, ma bardzo brzydki zapach, szybko się psuje i źle smakuje. Konieczne jest zatem użycie bardzo dużej ilości konserwantów, barwników i aromatów. W innym wypadku takie parówki byłyby zupełnie niezjadliwe. Koniec końców, produkt, w którego składzie znajdziemy MOM nadaje się tylko do kosza. Nie trujmy się i nie napychajmy kieszeni producentom, którzy chcą zarobić kosztem naszego zdrowia.

Można zapytać: Co zatem jeść? Wszędzie chemia, a przecież na kanapkę musi być jakaś szyneczka. Otóż da się w sklepach kupić zdrowe i „czyste” mięso. Przede wszystkim nie kupujmy najtańszych produktów w supermarketach. Możemy być pewni, że kiełbasa za 8 zł/kg koło mięsa może tylko leżała. Należy zawsze czytać skład. Nie każdy musi znać wszystkie E na pamięć. Zwróćmy jednak uwagę na ilość mięsa w danym produkcie. Jeśli zobaczymy w parówkach skórki wieprzowe, tłuszcz wieprzowy, to dajmy sobie spokój, ale już parówki mające 96% mięsa drobiowego wyglądają obiecująco.

meat

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.